Wasze historie: Bartek

10256Z7935JVZQXMój pierwszy model

Dzisiaj historia młodego modelarza, który lata dopiero od 2 lat.

Hej!

O modelarstwie dowiedziałem się przez przypadek. Kiedyś przeglądałem filmiki na YT i przypadkiem trafiłem na pokaz lotów 3D na sali gimnastycznej. Jak sami wiecie modele latają tam jak szalone, efekt był super, szczególnie że lot był zsynchronizowany z muzyką. Sami wiecie jakie to robi wrażenie. Akurat u nas na obiedzie byli moi dziadkowie i pokazałem dziadkowi filmik, bardzo lubi takie zabawki. Oczywiście przypomniało mu się jak w czasach młodości latał latawcami i papierowymi modelami, więc zaczął mnie namawiać, żebyśmy razem złożyli model. A że odziedziczyłem po dziadku smykałkę do robienia rzeczy samodzielnie, to podłapałem pomysł. Poszperałem na forach modelarskich, które są zbawienne! Dowiedziałem się z nich tyle, że hoho, sam bym nigdy nie wpadł na niektóre rozwiązania. Wyszperałem plany, spisałem listę zakupów i wybraliśmy się do sklep. Pierwszy model był z kartonu. Ostatecznie robiłem go zupełnie sam, bo dziadek olał sprawę 😉 Jak można się spodzie wać pierwszy model i to zrobiony z kartonu, nie wykazywał się najlepszymi możliwościami, ale i tak było nieźle! Chociaż odwieczne motto modelarzy mówi, że z dobrym silnikiem i drzwi od klopa polecą, więc ciągle miałem je w głowie. Rozbiłem model doszczętnie po drugim pseudo-locie. Drugi model zrobiłem z pianki EPP, było zdecydowanie lepiej, szczególnie że uzyskałem sporą pomoc w sklepie i modelarni. Co do sprzętu, z którego korzystałem. Prawda jest taka, że na początek zakupiłem używaną aparaturę Turnigy, najtańsze serwa, silnik no i inne potrzebne rzeczy, plus sporo balsy, kleju CA i UHU Por. Wbrew powszechnej opinii nie wydałem wcale majątku. Prawda jest taka, że mój model z EPP nie był budowany na podstawie planów, bo nie chciało mi się robić tego tak dokładnie i idealnie 😀 Może miałem farta, ale dzięki mojej piance udało mi się odbyć kilka porządnych lotów na polach przed domem dziadków. Dziadek zobaczył, że sobie nieźle radzę i może w ramach zadość uczynienia, że nie pomógł mi w budowie jak obiecał, na urodziny sprezentował mi Pionnera 1400 w wersji KIT. Pionner KIT był dobrą opcją, bo już miałem niejakie doświadczenie, więc wiedziałem co kupić. Latam nim już cały sezon i sprawdza się wyśmienicie. Nie obyło się bez wypadków, ale model bez ran bojowych, to nie prawdziwy model 😉 Kleiłem go kilka razy, szczególnie na dziobie, nie wygląda za pięknie, ale jest ok. Teraz zaczynam się zastanawiać nad innym modelem, chyba pójdę w stronę spaliny, no ale to się zobaczy. Na pewno w tym sezonie planuję zakup nowej aparatury i chyba wybiorę FS-i10 albo używaną Aurorę. Na pewno nie poprzestanę na moim Pionierku 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *